Wiersze

Pijacy

Na ulicy spotkał pijak pijaka,
Gdy minął ich trzeźwy
Ich opinia taka,
a to łobuz, idzie jak świnia
nawet nie zagada tylko nas omija.

A niechby spróbował tylko słówko pisnąć
dla wszystkich trzeba
wiązankę mu cisnąć.

Ty łobuzie, skąpcu zakichany
zamiast kupić dzieciom
lepiej przepij z nami.

My nie tacy,
jak ty dusi grosze
co mieliśmy to wszystko
przepiliśmy po trosze.

Raz jeden to drugi
kolejkę stawiał
taczając się na nogach
o innych rozprawiał.

Wszyscy pijacy byli dla nich mili
żona i dzieci są dla nas zbyteczne
to zawali drogi
utrapienie wieczne.

Tak rozprawiali trzymając się ściany
w końcu osłabili i się przepracowali.
Aż żona niedobra z dziećmi co zbudziła
zawlokła do domu do snu ułożyła.

Nasze miasto


Pasym jest miastem
znanym w całej Polsce
no i za granicą
podziwiają wszyscy
piękno jego zabytków
i śliczne okolice.
Pasym się rozbudowuje
w lecie tętni życiem
jakiego dawniej nie znano
otoczony wokół działkowiczami
z Olsztyna,Pułtuska,Zambrowa, Łomianek
Warszawy, Łodzi, Radomia i Śląska
można powiedzieć, że w lecie
przebywa tu cała Polska.
Chwała im za to
bo swoją kulturą i sakiewką
miasto ożywiają
i do rozwoju Pasymia
bardzo się przyczyniają

Bądźmy dla nich mili
Naszych braci z miast zadymionych
przyjeżdzających z daleka
do ślicznych lasów
do jezior czystej wody
na ryby, odetchnąć czystym powietrzem
szukając w upały ochłody

Kochana

Piękny jest widok gór
Ich wysokie szczyty i skały
Kto się ośmielił je przejść
Życie swe nie jeden zostawił

Lecz gdybyś była,
gdzieś za nimi
i nie było by innych dróg

Szedłbym nie bacząc na nic
żebym Cię ujrzeć znów mógł.

Miłości siła

W miłości jest taka siła,
Pokona wszystkie przeszkody
boleść i rozpacz łagodzi
by w końcu doznać rozkoszy.

Kochajmy wszystkich
i wszystko na tej ziemi,
każdym dniem się radujmy,
słońcem co nas ogrzewa
ziemią co nas żywi,
niebem gwieździstym nocą
patrząc w zadumie
którego ogromu wszechświata
pojąć nie umiem.

Ziemia jest taka mała
życie ludzkie krótkie
żyjmy więc w radości
i we wzajemnej miłości.

Pragnienie

Pragnę żeby ludzie w przyjaźni żyli
i nigdy wojen ze sobą nie toczyli.
Świat dzielą wiary
państwa ich granice,
a miłość ludzka
znosi te różnice.
Serce nie pyta z jakiego kraju
wyznania czy rasy
mijają te lata nadchodzą inne czasy.
Miłość zawładnie światem
Wszyscy może będą
sobie siostrą, bratem.
Mądrzy, dobrzy ludzie
niech wezmą stery
świata tak pięknego
i co najlepsze wydobędą z niego.
Miłością i siłą młodych lat
niech każdy służy
ojczyźnie i dąży by cały świat
uwolnić od groźby wojen.
Może Bóg Wszechmogący
doprowadzi do tego,
że będą żyć w przyjaźni
narody świata całego.
Żeby ludzie ze sobą nie walczyli
jak dawniej bywało
z okrzykiem za ojczyznę! za wiarę!
Gott mitt uns! za rodzinu!
za swobodu!
i Bóg wie jeszcze za co
wzajemnie się mordowano.
Dawniej tak było

Przez całe stulecia
prawie w każdym kraju
młodzieży wpajano
nienawiść między sąsiednimi krajami.

Czyn człowieka

Podziwiajmy ludzkie czyny,
które świat upiększają,
piękne obrazy, trwałe budowle,
co lata wieki przetrwają.

Oddajmy cześć tym ludziom
Którzy żyją obecnie
i tym co odeszli
i odpoczywają wiecznie.

Spójrzmy na zaniedbane
cmentarze i groby
zarośnięte krzewami
zniszczone przez ludzi
hieny cmentarne
brakiem świadomości
i ludzkiej mądrości.

Nie ważne czyje są
jakiej wiary czy narodowości
należy im się spokój
i cześć godna ludzkości.
Na tej ziemi żyli, pracowali, budowali
zostawili wszystko,
myśmy to odziedziczyli.
Z żalem i bólem wspominam
ludzi rozproszonych przez losy wojny
z rodzinnych stron oddalonych,
że groby ich przodków
myśmy nie uszanowali
i godne czci ludzkiej
im nie oddawali.
Czas skończyć, najwyższy coś zrobić
ratować co pozostało
tak dużo będzie to znaczyć
a starych mogił już mało

Ślask

Co to za łuny czerwone
jak w wojennej pożodze
ze wszystkich stron widać
jadąc po śląskiej drodze,
wysoko gdzieś w niebo
latarnie pną się do góry
jak choinki olbrzymie świecą węgla kontury.

W morzu świateł wszędzie widać miasto
wieże kościołów,
dymy ścielą się nad domami
płonie Śląsk koksowymi bateriami
martenowskimi piecami, a hałdy żarzą się
jak wulkany wygasające.
Gdzieś pociąg słychać
czarne złoto wiozący,
droga wiedzie kręta i górzysta
prowadzi przez pola w las się zanurzy
zjedzie w dolinę to znów w górę
i widok podobny znowu się powtórzy.
Znów płonie miasto,
Nie to gaz się pali
w koksowej baterii, jak by dom się walił.
UWAGA! droga pozarywana
i dom podparty belkami
to zarwane chodniki w kopalni są pod nami.
Miasto bogate lecz brudne
bloki pną się ku niebu
a wille jednorodzinne zazdrość rodzą w człowieku.
Parkany, bramy wymyślne
wszystko brudne od sadzy
nie widać okien otwartych
i firanek czysto białych.
W dni wolne od pracy
górnicy bawią się wesoło
wszędzie melodie muzyki
śpiew słychać wokoło.

Pałacyk radość

W Jodłowniku w dolinie
w parku między drzewami
jest pałacyk "Radość"
z czterema wieżami.
Góry sowie z wierzchołków spoglądają
i legendę taką o nim opowiadają.
W Ostronowicach przed laty
mieszkał magnat z żoną był bardzo bogaty
pałac miał wspaniały
z basztą obronną
kościół za swe grzechy
w pokucie wystawił
by swą duszę z piekła po śmierci wybawił.
Miał kochankę piękną bardzo ją miłował
i pałacyk "Radość" dla niej wybudował
co w nim się działo
patrząc w zadumie
wszystkiego odgadnąć umysł mój nie umie.
Był tu przepych meble i obrazy
lśniło wszystko jak lustro
uczty, biesiady miłość
a teraz ubóstwo.
Są w holu dębowe schody
rzeźbione balustrady wiodące na taras
i górne komnaty
nad tarasem wierzba jak by płakać chciała
na pewno zwierzeń miłosnych
kochanków słuchała.
Płynęły słodkie dni i noce
przez lata całe
teraz żal serce rozdziera
bo brak tu miłości i wszystko zamiera.
Zginęły obraz i lustra
minął czas świetności
i tylko głucha pustka przeraża przybyłych gości.

Wspomnienie

Jechaliśmy nocą
droga była pusta
tylko w ciemnym lesie
ślepia migotały
to leśna zwierzyna
Ciebie Halinko żegnały.

Łania zaszła nam drogę
powoli dostojnym krokiem
mijamy ją ostrożnie bokiem
tam stado jeleni
głowy swe unosi
patrząc ze zdziwieniem
potem uciekają
zobacz jakie duże
piękne rogi mają,
dzików cała wataha
i locha z młodymi,
a na samym końcu
taki maleńki
ucieka za nimi.

I tak wspominam
idąc z Tobą przez życie,
wciąż nowe myśli się rodzą
we dnie, nocą i o świcie

Pamiętam tę drogę
jechaliśmy zakochani
las szumiał nam,
a życie piękne
było jeszcze przed nami
teraz zostały wspomnienia
co w pamięci wracają
i wszystkie przeżycia
nam przypominają.

Kochana

Nawet nie myślałem,
że tyle radości list
Twój mi przyniesie i
wszystkie zwątpienia
rozwieje w dal poniesie.
Zdrowie mi wróciło
spokój i natchnienie
do pisania bez spania i jedzenia.
Jesteś moim pokarmem
co sił mi tyle daje
że znoszę wszystkie trudy
w pracy nie ustaję.

Pisząc tak myślę gdyby ludzie chcieli
to niebo na ziemi w miłości by mieli.

Wiosna

W tobie kryją się czar piękna
widok twojej szaty
niesie radość życia
daje skarb przebogaty
miło patrzeć na te uroki
radośniej serce bije
nie wyrażą tego malarza widoki
ani słowa czyje.
Wiosnę by czuć trzeba iść
przez cudowne żywe dywany
w zachwycie i radości
w śpiewie ptaków zasłuchany.
Któż może dać piękniejszą woń
żywych dywanów wzory
zachwyt co płynie doń
iść w zachwycie patrząc na
wszystko co rośnie, i w niebo
jak ptaki z ciepłych krajów
wracają na klucze żurawi, gęsi
jak bociany krążąc
swoich gniazd szukają.
Wiosna to młode życie
wszystko odczuwamy w zachwycie
bo wiosną przyroda skarby swe rozsiewa
które płyną z ziemi i nieba.

Ludzie i kamienie

Kamień to symbol trwałości
podziwiamy go w pomnikach,
budowlach i drogach
w jego niezniszczalności.
Symboliczne kamienie węgielne
są wmurowywane pod gmachy, kościoły, szkoły
żeby stały długo i dla pokoleń przetrwały.
Kamienie ludzie za talizmany mają
bardzo je cenią w nich się kochają.
Są tacy co wierzą, że kamienia rosną
z pól je zbierają, a one z ziemi
wciąż wyrastają.
Ziemia mazurska w kamienie bogata
ceniono je bardzo przez wieki i lata.
Podziwiamy z kamieniami budowle i drogi
zabytkowe bruki kocimi łbami zwane
lat nie pamiętają ciągle nam służą
zniszczyć się nie dają.
Ludzie co dawniej tu żyli
dzięki kamieniom ślady
po swoich siedliskach po sobie zostawili.
Teraz kamienie są nie doceniane
Zbierane z pola są wyrzucane.
Coś złego się dzieje
drogi boczne złe prawie nie przejezdne.
Kamienie się marnują ludzie są bez pracy
darmo pieniądze dostają
zamiast jak dawniej
z kamieni drogi budować
i w pocie czoła na nie zapracować.
Kamienie są ciężkie
Wszyscy o tym wiemy, ale bez trudu
nic nie zbudujemy.
Szanujmy kamienie, ciekawe, ładne
bardzo trwałe i do tego darme.

Halinko

W tobie jest jakaś siła
bo na coś spojrzała
wszędzie cząstka serca Twego pozostała.
Gdy w pogodną noc patrząc w niebo
gwiazd wszystkich nie zliczę
lecz w księżyca tarczy widzę Twe obliczę.
Patrzysz w niebo z Velingradu
u gór podnóża przesyłasz mi księżyc
miłość i ukojenie, gdy się zza chmur wynurza
oświetla nasz ogródek w kolorach tęczy
róże zakwitają, a każda inna
jak Twoje sukienki cóż z Ciebie w sobie mają.
Ta herbaciana i ta czerwona jak serce zranione
kierują swe kwiaty na południe
w Twoją stronę, ja też wzrok
kieruję do Ciebie bo myślę, że więcej
jak w księżycu i różach
serca Twojego jest we mnie.
Słuchaj we dnie i w nocną ciszę
jak świerszcze świerkają
ja tez ich słyszę jak skrzydełka grają
i im się zdaje, że tam w Bułgarii tęsknisz
chcesz wrócić do kraju
do rodziny do bliskich
którzy Cię kochają.

Nasze życie

Idziemy przez życie razem
a czas nas niesie w nieznane
smutne lub radosne chwile.
Lecz dopóki nad nami
jasne słońce świeci
a ziemia w zieleni
pełna roześmianych,
rozbawionych dzieci.
Radujmy się śpiewajmy
ten cudowny świat
i ojczyznę naszą Polskę
serdecznie kochajmy.
Kochajmy ojczyznę naszą,
która trudności przeżywa,
która rany zadane w czasie ostatniej wojny
nadal boleśnie odczuwa.

Idźmy przez życie z nadzieją
to co było minęło
żeby spokojne życie
na nowo się zaczęło.
I w ojczyźnie naszej
zanikły kłótnie, waśnie kradzieże.

Naród nasz dosyć wycierpiał
czeka na spokojne życie
na Polskę wesołą radosną
czeka jak po zimie zakwitną kwiaty wiosną.

Wiersz dziękczynny

Dobry Boże dziękuję Ci za to
że natchnąłeś dobrych mądrych
ludzi, przywódców świata tego
myślą pokoju i pojednania
którzy czynią wysiłki
do krajów zbratania,
jednoczą Europę, Azję też
zapraszają, myślą gdyby
nie tacy ludzie nie było by
możliwe osiągnięcie celu tego.
Dobrze, że i my Polacy
takich ludzi mamy
którzy rozsądną polityką
doprowadzili do tego
że żyjemy w przyjaźni
z krajami wszystkimi
i nie mamy wroga żadnego.
W naszym kraju
chcą braterskiego pojednania
oraz Europy świata scalania.

Wioska Pasym

Na mazurskiej ziemi,
falistej jak morze
gdzie jezior lustra
widać z każdej strony,
strzeliste wieże
widoczne z daleka,
Pasym rozsławiają
Chcą mówić lecz milczą.
Stoją w zadumie,
Lecz wieki mówią
W murach ukryte
Legendy o krzyżakach
O zamku i bitwach
Jakie tu stoczono.

Pasym zasłużył
Na inne niż wioski miano.

Pasym

Pasym jest stary
i smutny czasem jest
lecz dla mnie ładny
bo jest w ni jedna rzecz
nie jest to rzecz lecz miła mi osoba
i dlatego właśnie Wszystko mi się podoba

Ładne są domy i ładne ulice
piękne są jeziora
śliczne okolice
a w brzegach Kalwy
szumią o tym trzciny,
że w naszym Pasymiu
ładne są dziewczyny.

Ładne są dziewczyny
wdowy i mężatki
ale najładniejsze
są pasymskie nastolatki.

Powiem wam skrycie
nie mówcie nikomu,
że osoby miłe są
w każdym pasymskim domu.

Może w Pasymiu
jak w miastach na świecie
z pięknych młodych panien
miss piękności wybierzecie.

Cieszmy się wszyscy
Pasym ładny mamy
i jeszcze do tego
z pięknymi paniami.

Serce i wspomnienia

Wszechmogący Bóg dał nam serce
żebyśmy żyli, kochali cierpieli
i nimi się dzielili.
W sercu jest taka siła coś nadzwyczajnego,
kiedy więcej go się daje
Więcej ciepła płynie z niego.
Gdziekolwiek byłem
Wszędzie cząstkę serca swego zostawiłem.
kiedy jestem gdzieś w oddali
Bije mocniej w piersi pali.
Gdy rodzinny Pułtusk opuściłem
tęsknotę straszną przeżyłem
tam swoich bliskich
koleżanki, kolegów, znajomych
rodzinę zostawiłem
tysiącletnie miasto
z zamkiem i wieloma kościołami
Narew co w dole płynie
młodości lata,
A w nich wspomnień tyle.
Przyjechaliśmy do Olsztyna
w czterdziestym piątym roku
w wagonach towarowych
nie wygodnie było
na podłodze w tłoku.
Olsztyn był wtedy pusty
ludzi prawie nie było.
Strzelanina w noc zwycięstwa
ze snu nas zbudziła
na mazurskiej ziemi
gdy Pasym ujrzałem
tak mi się spodobał że już tu zostałem.
I dopóki serce bije
Pasym kocham póki żyję,
A jak przestanie to na zawsze tu zostanie.

Poranek mazurski

Dzień się budzi promieniami słońca ogrzany
piękny dobry dla ludzi
śpiewem ptaków umilony.
Mazurska ziemio, tysiąca jezior
pagórków i dolin fal, rozsianych lasów
samotnych domów, historii smutnej
kryjesz dal jak niegdyś lodowiec
twoją ziemię żyzną, odciął miecz wroga
byłaś naszą blizną.

Wieki minęły nim do nas wróciłaś
na zawsze złączona z Polską swoją ojczyzną
szumem lasów, jezior głębiną
mową polską, pieśni niesie
i wody do morza płyną
jeziorem Śniardwy i polską Łyną.

Mazurska droga

Warmińsko-Mazurskiej
podziwiamy piękne widoki
droga jak wstęga się wije
raz w lewo w prawo
w dół się potoczy
to znowu w górę,
a piękny widok
upaja nasze oczy.

Daleko aż po horyzont
jezior błękitne wody
czerwień dachów w zieleni
wszystko jest takie piękne
lasy świerkowe, cieniste
pola, łąki i woda
dobrze tu przebywać
odjeżdżać stąd szkoda.

Pasym

Jak okręt wśród fal
wśród jezior i pól
nad pagórki las
wznosi się gród nasz.

Pasym choć stary
lecz urok swój ma
mijają wieki
on wciąż trwa i trwa.

Cyk, cyk czas mija
lat mu ciągle przybywa
cyk, cyk czas mija
lat mu ciągle przybywa.

Pasym był miastem
prawie sześćset lat
teraz jest wioską
czas prawa mu skradł.

Cyk, cyk czas mija
miasto było i nie ma
cyk, cyk czas mija
miasto było i nie ma.

Pasym ma mury
stare obronne
i ludzi dzielnych
do czynów zdolnych

Cyk, cyk czas mija
miasto było i nie ma
cyk, cyk czas mija
miasto było i nie ma.

A jak tak dalej
dziać się tu będzie
gdzie okiem spojrzeć
budowy wszędzie.

Cyk, cyk czas minął
Pasym miastem zasłynął
Miejskie prawa znowu ma
W starych murach wieki trwa.

Kalwa i rybacy

Szeroko rozlała Kalwa
Swe błękitne wody
Do niej ciągną ludzie z daleka
Na ryby i kąpieli ochłody.

Nad brzegiem Kalwy
rozłożył się Pasym stary
w nim gospodarstwo rybackie
rybacy to ludzie wytrwali.

Rybaku zarzucaj swe sieci
bo na ryby nam ślinka leci,
na duże i te małe
wszystkie są doskonałe.

Czy wody jeziora wzburzone,
czy mróz i śnieżne zamiecie,
rybacy w ciężkim mozole
zanurzają swe sieci.

Od wiatrów i od słońca
twarze mają spalone,
a od zimnej wody,
mają spękane dłonie.

Rybacy czasem wypiją
za to nam dłużej żyją
bo ich praca taka,
że zziębnięci po pracy
nieraz zalewają robaka.

Choć praca jest niebezpieczna
z narażeniem życia,
rybak czuje się szczęśliwy
kiedy dla nas złowi
bardzo smaczne ryby.

Raj na ziemi

Wokół nas natury cuda
nie zaprzeczajmy temu,
gdyż nam się to nie uda.

Ziemia nasza w zieleni
ogrzana promieniami słońca
w piękności się mieni
daje nam pokarm bez końca.

Powietrze, zapach kwiatów
lasy, zwierzynę różną
przepiękny śpiew ptaków
cóż, ach cóż się z tym zrówna.

To jest dar stwórcy
Boga Wszechmogącego
dziękujemy Mu za to
cieszmy się śpiewajmy
żyjąc w przyjaźni
wdzięczność Mu oddajmy,
co w niebiosach
nie zbadane
jedno wiem nie zbicie
że na ziemi jest nam dane
dobre piękne życie.

Czasem ludzie nie rozumieją
nie żyją jak trzeba
wspólne szczęście,
swoje gubią
brak miłości i chleba

Pozdrowienie

Leć ptaszynko leć
ponad polską ziemię
na północ, nad Narwią
a gdy zobaczysz lasy i jeziora
to zniż swój lot
tam, gdzie moja żona
gdzie dzieci kochane
gdzie pasymskie strony
i ludzi mi znani
i miłe wieści
z serca Polski
kochanej Warszawy
zanieś im i pozdrów
ich ode mnie
mój gołąbku biały.

Na grzybach

Byłem dzisiaj w lesie grzybów szukałem
lecz ani jednego,
może się zmówiły i pod poszyciem leśnym
wszystkie się ukryły.

Las tylko szumiał swoją dziwna mową
grzybów ty nie znajdziesz
las mi tak powiada.
Czekaj do jesieni, aż twa luba wróci
deszcze popadają, borowiki wiedzą
dla kogo rosnąć mają
i dobrze okrzyk radości
Halinki w lesie znają.

Chodziłem po lesie
grzybów nie patrzyłem
tylko śladów Twoich
Halinko szukałem.

Było mi tak smutno
i pusto w tym lesie
tylko z Tobą grzybobranie
szczęście i radość nam niesie.

Czas

Czas dokąd on płynie,
ze nigdy nie wraca
czekanie go wstrzymuje
a popędza praca

Każda chwila nas niesie
przez życie w nieznane

Radujmy się
gdy zdrowie służy
bo w zdrowiu i szcześciu
czas nam się nie dłuży

Kiedy miłość wzięła nas
w swoje ramiona
serce nasze złączyła

Cel lat niezmiennie
bez przerwy tak trzyma
wiosną, latem, jesienią
czy mroźna panuje zima

Chłodów my nie znamy
bo ogień miłości nas grzeje
tak bardzo życie kochamy.

Zima

Grube płaty śniegu dzieją zimy szatę
jak zasoby nieba
są w nie przebogate.
wiatr płatki rozwiewa
samej białej barwy
by nie widać było
skrawka ziemi czarnej.

Fala mrozu płynie
warstwy śniegu głaszcze
świecą się jak lustro
lodowate płaszcze,
mróz szyby maluje
wzorów ma bez liku
dobrze jest nam w domu
gwarzyć przy piecyku.

Ptaszki za oknami
cierpią z głodu wielce
daj z chleba okruchy
jak masz dobre serce.
Wszystko śnieg zawiewa
w lasach i polach rośliny
ciężkie czasy naszły
dla dzikiej zwierzyny.

Im karmę kładziemy
niedaleko drogi
by przeżyły zimę
kiedy mróz jest srogi.

Panie Wiesławie Nosowiczu

Wójcie i burmistrzu Pasymia
godne to pochwały, że Pasym odzyskał prawa miejskie
- lecz co będzie z nami?

Poprzednio we wsi dobrze nam się żyło
żeby teraz w mieście nie gorzej nam było.

Jak Ci w tym pomóc -w trudzie odbudowy,
żeby miasto Pasym piękniejsze było jak dotychczas wioska,
wspólne niech będą dążenia,
wspólna nasza troska.

My swoje miasto kochamy
jeśli dobrze będziesz rządził swe siły oddamy,
może jakieś czyny społeczne jak były
w tym by Ci pomogły i Pasym upiększyły.

Noc Świętojańska

W tą ciepłą noc czerwcową
wianki na wodzie płoną
śpiew w dal echo niesie
jak pięknie żyć na świecie.

Tańce przy ognisku,
każdy się radośnie śmieje
a wesoła muzyka
wszystkim serca rozgrzeje.

Śpiewajmy wesoło
niech głos fale niesie
jak piękne jest życie
jak dobrze żyć na świecie.

Pasym jest naszą perłą
wśród jezior lasów zieleni
a w blasku słońca
jest piękny, aż się mieni.

Jesień w Górach

Czarne chmury nad górami
halny wiatr niesie
drzewa lamie, gwiżdże
mroźnym podmuchem przeszywa
niosąc strącone liście
smutny widok przeżywam.

Może śnieg spadnie
mróz będzie i zima,
a wiatr wieje, porywa
i tylko chwilami przestaje
gdy słońce zza chmur się wynurza
wtedy miłej ulgi doznaję.

Pożegnanie

Zegnajcie góry Sowie
dziś mgła was osłania
ja wracam do domu
jak z jakiegoś zesłania
do żony, dzieci
do Pasymia naszego
ciągnie mnie tęsknota
dawno wyjechałem z niego.
Może tu wrócę
z Halinką we dwoje
bądźcie pogodne
i w blasku słońca
ukażcie nam
piękne szczyty swoje

Ptaszki

Widzę ptaszki dwa
a nad nimi kwiat
cudowne jest życie
piękny jest ten świat,
żeby jak ptaszki
ludzie odczuwali
wszystkie rozkosze
co od życia dostali
i śpiewali zawsze
we dnie i do snu
bo tu nasze niebo
Jest na ziemi... tu.

Życie

Upływa szybko czas
przez życie mknie
w marzeniach i snach
powracają wspomnienia
i może ktoś z nas
żali skarży się, że odeszły już
dawne lata, dnie
czują w sercu ból smutno mi i źle
chciałby wrócić znów,
młode lata swe.

Ból i rozpacz ta
daremnie w sercach trwa
bo życie stwarza cud
młodość powraca znów
jak wiosna budzi się
znów kwitną róże bzy
w młodzieży żyję ja
ty i wszyscy my,
życie jest cudowne
żyją nasze dzieci
a one są do nas podobne
w ich żyłach część krwi naszej płynie
w piersiach cząstka naszego serca bije
Na ziemi mamy raj
pięknie jest tu tak
tylko zgody i miłości
do szczęścia nam brak.

Pasym

Na ziemi mazurskiej niedaleko od Olsztyna
jest ładna wioska Pasym się nazywa,
było to miasteczko oaza między jeziorami,
w zieleni drzew usiana pagórkami.

Z daleka widać trzy wieże,
wznoszące się w niebo wysoko,
a miasto swe piękno odbija w jeziora wodzie głęboko.
Mieszkać w Pasymiu jest rozkoszą, której nie wszyscy doceniają
jednak, gdy się tylko oddala z tęsknotą Pasym wspominają.

Zosiu

Ucz się Zosiu miła,
abyś w żadnej klasie
dwa lata nie była.
Pnij się po szczeblach
tej szkolnej drabiny
i poznaj największe
nauki dziedziny.
Wiedzę jak wonny zapach wchłaniaj
jak słodki napój pij
wciąż wyżej i wyżej
do wyższych klas się pnij.
A kiedy w życiu
cel swój zdobędziesz
rodzicom i nauczycielom swym
dziękować będziesz.

Ludzie

Ludzie są dobrzy
biedni i bogaci,
lecz są i tacy
co się nieuczciwie zbogacili,
o biedniejszych wyrażają kpiny.
Nie jednemu pieniądze
przewracają w głowie
niszczą rodzinę
stres zdrowie rujnuje
pycha rozpiera
zamiast uznania, szacunku
godność takiemu zabiera.
Bogactwo prawdziwe
każdy to powie,
że największym skarbem jest zdrowie,
miłość i szacunek u ludzi.
Więcej serca sobie okazujmy
Uśmiech, dobre słowo
bliźniemu podarujmy.

Halinko

Dziś w naszym domku
znów nowa przygoda,
podlewałem kwiaty
była w wannie woda
żabka ropuszka
wodę tą zwietrzyła
i zamiast do wody
do domku wskoczyła.
Krysia krzyk podniosła
niech tato wyrzuci!
Lecz sobie przypomniałem,
Że taką żabkę
przy Tobie widziałem.
Tyś zeszłego roku
ją przywoływała
i wygnać z domku
nam nie pozwalała.
Więc ją ostrożnie
na dwór wyprosiłem
i cóż z tą żabko
sobie skojarzyłem.
Ćwierkają wróbelki
szpaki przylatują
to jakieś żabki
przez próg przeskakują,
ja wiersze piszę
choć jestem stary
chyba rzuciłaś
na mnie swoje czary.

Młody Rolniku

Czy kochasz swoją ziemię
Swoje konie i inne zwierzęta
jak twoi ojcowie, dziadkowie,
którzy życie
za Ojczyznę oddawali
jak wioskę pokochali.
Konie mieli śliczne,
czyściutkie, aż się świeciły
czerwonymi pomponami
przystrojone były,
jadąc z targu, czy kościoła
miedzy sobą się ścigali
Strzelając batami
konie popędzali.
Ciągników czy kombajnów
W ogóle nie znali
za pługiem idąc
piosenki śpiewali.

Wieża ciśnień

Wieża ciśnień w Pasymiu
to cud architektury,
pomnik inżynierów
hydraulików, murarzy i cieśli
co ją prawie sto lat temu
w parku między drzewami wznieśli,
to jedna z trzech wież
co nad miastem górują
światu oznajmiają
Jakie wspaniale budowle
pasymianie mają.
Wieża wygląda jak rakieta
jak pojazd kosmiczny,
do piętra jest z kamieni
wejście jak do twierdzy
wyżej okrągła olbrzymia,
wysoka z czerwonej cegły
zwęża się ku górze
sławę wyrażając
swej architekturze.
Nad wierzchołkami drzew
rozkłada się szeroko na boki
bo w środku ma zbiornik
olbrzymi, żelazny
na wodę głęboki.
Z zewnątrz ściana murowana
biała, tynkowana
z czterema szczytami
jak Światowid spogląda
swoimi okienkami.
Wszystko dach nakrywa
jak stożek ścięty
czerwoną dachówką kryty
naprawdę jest piękny.
Nad dachem wieżyczka
z okienkami
blaszaną czapką nakryta i jak pomponik
zbiorniczek maleńki
na samym szczycie,
a w nim piorunochron
jak antena wpięty.
Cała wieża wysoka
wygląda jak rakieta
czekająca na załogę
chce polecieć w przestworza
tylko pięknego Pasymia
opuścić jej szkoda
i w zbiorniku
zamiast paliwa jest
smaczna, czysta
dla Pasymia woda.

 

 

projekt i wykonanie strony: Dominik Szkoda - Miejska Biblioteka Publiczna w Pasymiu ©2010-2011